środa, 25 lipca 2012

Recenzja o filmie.

Ostatnio przeczytałam książkę i obejrzałam film pt. Oskar i Pani Róża. Jest to naprawdę świetna, ciekawa i wzruszająca historia o chłopcu chorującym na nowotwór.  Takie małe streszczenie: 


 Dziesięcioletni Oskar umiera na raka. Złości się na rodziców, że nie potrafią z nim rozmawiać o śmierci. Nie chce ich widywać. Jedyną osobą, jaką pragnie zobaczyć, jest pani Róża, która, zaczepiona na szpitalnym korytarzu, przedstawia mu się jako zapaśniczka, a w rzeczywistości jest producentką pizzy. Początkowo kobieta nie chce się zgodzić na odwiedziny, nie cierpi bowiem szpitali, brzydzi się chorobą i boi się czymkolwiek zarazić. Ordynator proponuje jej więc układ - podpisze z nią umowę na codzienną dostawę pizzy do szpitala, w zamian za doglądanie Oskara. Wkrótce między chłopcem a kobietą rodzi się przyjaźń, której nie zniszczy nawet śmierć.




I kilka cytatów z książki:

Im bardziej się człowiek starzeje, tym większym smakiem musi się wykazać, żeby docenić życie.


Byle kretyn może cieszyć się życiem w wieku dziesięciu, dwudziestu lat, ale kiedy człowiek ma sto lat, kiedy już nie może się ruszać, musi uruchomić swoją inteligencję.


Dojrzewanie to jest naprawdę syf! Dobrze, że przechodzi się przez to tylko raz.


Najciekawsze pytania wciąż pozostają pytaniami. Kryją w sobie tajemnicę. Do każdej odpowiedzi trzeba dodać ‘być może’. Tylko na nieciekawe pytania można udzielić ostatecznych odpowiedzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz